Czy czujesz, że tracisz kontrolę? Odkryj siłę prostego wezwania

W dzisiejszym zabieganym świecie każdy z nas zmaga się z problemami, które wydają się nas przerastać. Martwimy się o pracę, zdrowie, finanse, o przyszłość naszych dzieci. Próbujemy wszystko kontrolować, planować każdy krok i przewidywać każdy możliwy scenariusz. A gdy nasze plany się sypią, ogarnia nas lęk i bezradność. W takich chwilach, gdy czujemy, że nasze własne siły już nie wystarczają, warto poznać niezwykły akt zawierzenia, którego sercem jest proste, ale niezwykle potężne wezwanie:

Jezu Ty się tym zajmij

Akt oddania się Jezusowi według ks. Dolindo Ruotolo

Autorem tej niezwykłej modlitwy jest Sługa Boży Don Dolindo Ruotolo, włoski kapłan, który zmarł w opinii świętości. Jak sam twierdził, słowa te usłyszał bezpośrednio od Jezusa jako naukę o całkowitym oddaniu się Bogu.

Dlaczego tak trudno nam zaufać?

Jezus w swoim przesłaniu do ks. Dolindo zwraca uwagę na podstawowy problem, z którym boryka się każdy z nas: chcemy być jak chorzy, którzy proszą lekarza o pomoc, ale jednocześnie sami próbują przepisać sobie lekarstwo. Modlimy się do Boga, prosząc o interwencję, ale w głębi duszy mamy już gotowy scenariusz, jak ta pomoc powinna wyglądać. Kiedy Bóg zaczyna działać inaczej, niż to sobie wymyśliliśmy, wpadamy w panikę. Zaczynamy się niepokoić, analizować i wracać do starego schematu przejmowania kontroli. A to właśnie ten niepokój i ciągłe rozmyślanie nad problemem blokują Boże działanie.

Ręce złożone do modlitwy symbolizujące zaufanie

Oddanie się Bogu nie oznacza bierności. To nie jest rezygnacja z działania, ale zmiana nastawienia. To postawa, w której robimy wszystko, co w naszej mocy, a resztę, czyli ostateczny wynik, z ufnością pozostawiamy Jemu. Wezwanie Jezu Ty się tym zajmij to jak spokojne zamknięcie oczu duszy. To powiedzenie: „Boże, zrobiłem już wszystko, co mogłem. Teraz Ty przejmij stery, bo ja już nie daję rady. Ufam, że Ty wiesz lepiej, co jest dla mnie dobre.”

Jak działa akt zawierzenia w praktyce?

Pomyśl o małym dziecku, które śpi w ramionach mamy. Jest całkowicie bezbronne, ale czuje się bezpiecznie, bo wie, że mama nad nim czuwa. Nie analizuje, czy mama trzyma je wystarczająco mocno, czy nie upuści go po drodze. Po prostu ufa. Podobnie działa akt oddania. Kiedy mówimy z głębi serca Jezu Ty się tym zajmij, rezygnujemy z gorączkowego poszukiwania rozwiązań i pozwalamy Bogu działać. To nie znaczy, że problemy znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, choć i tak się zdarza. Często jednak Bóg daje nam siłę, by je przetrwać, pokój serca pośród burzy i prowadzi nas drogami, których sami byśmy nigdy nie wybrali, a które okazują się dla nas najlepsze.

Kiedy widzisz, że sytuacja po ludzku się pogarsza, zamiast wpadać w panikę, zamknij oczy duszy i z jeszcze większą ufnością powtórz: „Jezu Ty się tym zajmij”. To jest moment próby naszej wiary. To tak, jakbyśmy pozwolili lekarzowi przeprowadzić bolesną, ale konieczną operację, ufając, że prowadzi ona do uzdrowienia. Nasz niepokój i próby przejęcia kontroli tylko przeszkadzają Mu w działaniu.

Twoja codzienna modlitwa

Ta modlitwa nie jest zarezerwowana tylko na wielkie, życiowe dramaty. Możesz jej używać w każdej, nawet najdrobniejszej sprawie, która odbiera Ci pokój. Stoisz w korku i denerwujesz się, że się spóźnisz? Zamiast trąbić, weź głęboki oddech i powiedz: Jezu Ty się tym zajmij. Martwisz się o wynik ważnego egzaminu? Przygotuj się najlepiej jak potrafisz, a potem oddaj to Bogu. Masz trudną rozmowę z szefem? Poproś Go, by On kierował Twoimi słowami.

Im częściej będziemy praktykować ten akt strzelisty, tym bardziej naturalne stanie się dla nas życie w zaufaniu. Zobaczymy, że Bóg naprawdę troszczy się o nasze sprawy, często w sposób, którego byśmy się nie spodziewali. Zamiast żyć w ciągłym napięciu, zaczniemy doświadczać pokoju, który płynie z pewności, że nie jesteśmy sami z naszymi problemami. To jest właśnie obietnica, którą niesie ze sobą ta prosta modlitwa.

Ks. Dolindo Ruotolo przekazał nam, że nie ma skuteczniejszej nowenny niż dziesięciokrotne powtórzenie z wiarą: „O Jezu, oddaję się Tobie, troszcz się Ty!”. Jeśli więc czujesz, że ciężar życia Cię przygniata, spróbuj. Zamknij oczy, odrzuć na chwilę wszystkie zmartwienia i z całą szczerością, na jaką Cię stać, powiedz: Jezu Ty się tym zajmij. A potem obserwuj, jak Bóg zaczyna działać. Zaufaj Mu, a obiecuję, że zobaczysz cuda w swoim życiu. Zacznij już dziś. Powiedz po prostu: Jezu Ty się tym zajmij.